Bez kategorii

Prawie ze

IMG_2121

Juz za chwileczke zaczynam dlugo wyczekiwany urlop, urlopus, urlopik… Jako ze w zeszlym roku wakacyjny wyjazd zamienilismy na zrywanie tynkow, tak naprawde w podrozy nie bylam juz dwa lata (nie liczac dlugoweekendowych wypadow).

Czas najwyzszy wiec.

Takze: drogie Trojmiasto, Mazury i Pomorze Zachodnie – juz zaraz u Was bede, czujecie? Z calym dobytkiem, Blondasem, Chepislawem i Chlopem, jedziemy zwiedzac.

 

 

 

 

 

 

Bez kategorii

VZW

IMG_2072Tak sie rozpedzilysmy z Jakubowska, ze zakladamy organizacje non profit, teraz to sie dopiero bedzie dzialo.

Mialam nadzieje napisac dzisiaj „zalozylysmy”, ale wczoraj nastapilo jakies frikin zaprzysiezenie wszelkich sil przeciw nam, blokowaly sie komputery, nie skanowaly skanery, nie drukowaly drukary, tak wiec nasze spotaknie nie zakonczylo sie niestety pelnym sukcesem i zdjeciem prezesowej i wiceprezesowej z podpisanym aktem.

Co sie odwlecze, to nie uciecze, dzis kolejna proba.

UPDATE

Jest, mamy, udalo sie!

Bedziemy pisac bajki razem z dziecmi w szkolach, prowadzic bajko / foto warsztaty i w ogole…  Juz sie nie moge doczekac :)

Poki co – zostawiam Was ze Slimakiem, ktory marzy o lataniu…

 

 

 

 

Bez kategorii

Yellow!

FullSizeRenderMowilam juz, ze wychodze ze skorupy, prawda? Dowodem na to sa – po dlugim okresie wszechobecnej bieli, szarosci i niebieskich – pomalowane na zolto paznokcie.
Sa pewnego rodzaju manifestem, krzycza: “mam w dupie, ze palce me nie sa smuklymi palcami pianistki”, bo do niedawna dawalam (sama sobie, o zgrozo) wmowic, ze takie kolory zarezerwowane sa wylacznie dla idealnych (?) dloni.
Wiem z czego to wynika, jak to sie wszystko stalo, kto sie przyczynil i w jakim stopniu. Wiem, ale nie bede tego rozdrapywac na blogu.

Kaprysne mam tu lato, nie powiem.  Az nie wiem czy w takie deszcze wypada pic rozowe wino, czy raczej jednak czerwone…

 

Bez kategorii

Jak jest

IMG_2055

Najmlodsza ma niesamowite „oko” fotograficzne. Jak widac powyzej.
W ogole, jestem z niej dumna. Wyrosla na piekna i madra kobiete.
Ale nie o tym mialo byc (chociaz troche tez).

Kiedys, jakies 16 lat temu, w dobrym tonie bylo (wsrod moich polskich znajomych tu) narzekanie na to, co w Belgii jest „nie tak”.
Sama pamietam ze narzekalam, belgoza to, belgoza tamto.
Bo wydawalo mi sie wtedy, ze wyssany z mlekiem matki moj (Polski) styl zycia, to ten jedyny wlasciwy.
Bulwersowalo mnie wtedy wszystko, co bylo inne, a wiec ZUE, natomiast nie wystarczajaco inne, by mozna bylo to podciagnac pod egzotyke (ktora tez jest „dziwna”, bo przeciez POWINNO sie jesc nozem i widelcem, a nie palcami, prawda?)

Niestety wychowalam sie w spoleczenstwie „CO LUDZIE POWIEDZA.
Taka gruba a w szortach.
Jezu, jak ona wyglada, Boszzzz, tragedia…
No wez, ja pierdole, ale pasztet.
Moglaby sie OGARNAC.
Takie ma brzydkie dzieci…

Powiem Wam dzis szczerze, ze nie wyobrazam juz sobie zycia w Polsce.
Przykro mi, taka jest prawda.
I nie tylko ze wzgledu na to, co dzieje sie ostatnio (a od czego podwojnie ciarki mnie przechodza), ale przede wszystkim dlatego ze tu moge sobie zyc tak jak ja chce.

Moge chodzic latem w kozakach do letniej sukienki i nikt mi slowa nie powie, bo to moj wybor. I moje zapocone stopy.
Wierzcie mi, ze w towarzystwie, w ktorym sie obracam, nie obrabia sie na okraglo tylkow i wymaga od nikogo bycia Miss(ter) Universum.
Mozna miec krzywe nogi, maly biust, brak talii, i NIKT slowem na ten temat nie wspomni. Wyglad jest sprawa drugorzedna, na spotkaniach ze znajomymi pijemy wino, gramy w karty, gadamy, nie politykujemy, plujac jadem.

Tu mozna sie wytatuowac, mozna przyjac gosci w dresach (doprawdy!) i nie umyc okien przed swietami. Mozna nie obchodzic swiat, nie chrzcic dzieci, bez ryzyka ukamieniowania. Mozna rowniez chrzcic dzieci, obchodzic koniec Ramadanu, cokolwiek.

Mozna zyc jak sie chce.
To chcialam dzis napisac.

Bez kategorii

I ze Ci nie odpuszcze…

IMG_2068
Bylam na slubie, co prawda bardziej w roli fotografa, niz goscia, ale zawsze.
Gdyby ktos mnie zapytal, czy chcialabym jeszcze raz stanac na slubnym kobiercu, odpowiedzialabym ze jak najbardziej tak. Bylaby to jednak zupelnia inna ceremonia od poprzedniej, zaprosilabym najblizszych znajomych i rodzine i cieszylabym sie ich towarzystwem. Nie marzy mi sie weselicho zastaw sie, a postaw sie, za wzgledu na to, ze mieszkam za granica i mam nieco skomplikowana sytuacje rodzinna, nie musialabym sie raczej obawiac roznych pociotek, ktore (niezaproszone) moglyby sie poobrazac na smierc.

Z utesknieniem czekam na urlop. Wiem, carpe diem, korzystam z kazdego dnia, ale juz chce niemusiec rano wstawac i leciec do biura. Jeszcze troche.
Syn moj pierworodny, Blondas dlugonogi, wojazuje w miedzyczasie ze swym ojcem, dziekowac bogu za uotsapy, bo przynajmniej wiem gdzie jest, nawet od czasu do czasu dzwoni.

Bez kategorii

Pol roku pozniej…

IMG_2014.JPGTo jest Stefa. Jeszcze nie wiem czemu jest smutna, dowiem sie dopiero jak moja wspol-koniokradka napisze o niej historie.

* *

Prowadze bajkowe zycie, doslownie.

Kolekcjonuje misie, sarenki i muchy, latam z nimi do lasu, kaze chlopu budowac mini lozeczka, ciesze sie jak dziecko z kazdej opowiesci, ktora wyjdzie spod mojego obiektywu i spod piora Jakubowskiej. Tak, tak, starej, dobrej Jakubowskiej, z ktora po latach polaczyla mnie milosc do fantazjowania.

(Mozna nas znalezc na Instagramie/ Verhalenweverij)

Wypelzlam ze skorupy. Teraz czekam az wyschna mi skrzydla.