Bez kategorii

Daj zebrolajka!

Trudno, niech bedzie, musze, bo mi zalezy…

Ostatnich pare miesiecy kazda wolna chwile poswiecam naszemu dziecku – Verhalenweverij, czyli Tkalni Opowiesci.

marjolijn.pngTworzymy w niej ksiazki na zamowienie – zbieramy historie rodzinne, anegdoty, skladamy je w piekna oprawe i ozdabiamy zdjeciami mojego autorstwa.

Niesamowity jest sam proces, bo dowiadujemy sie tylu fanastycznych rzeczy o osobie, dla ktorej jest robiona ksiazka, od jej przyjaciol, rodziny i kolegow z pracy. Miod na serce. Niektore opowiesci cytujemy doslownie, z innych tkamy fantastyczna basn.

Pare przykladow mozna zobaczyc TU

A teraz prosba.

Walczymy z moja partnerka-koniokradka o nagrode, ktora pozwolilaby rozwinac nam troche ten projekt. Zeby dostac sie do pierwszej piatki i moc walczyc dalej, potrzebujemy jak najwieksza ilosc glosow.

Glosowac mozna TUTAJ

Wystarczy kliknac w fejsa i zaakceptowac:

bizi

POMOZECIE??

Podacie dalej?? Mamy jeszcze tydzien.

 

 

Reklamy
Bez kategorii

Siedlisko na Wygonie

Dziesiec minut po przyjezdzie stwierdzilismy zgodnie, ze chcielibysmy tam zostac conajmniej dwa tygodnie dluzej…

untitled-4.jpguntitled-2

Codziennie zanurzalismy sie w przepieknych okolicznosciach przyrody:

20170822 (1 of 1).jpg20170822 (1 of 1)-8

Niektorzy najchetniej nie wychodziliby z wody:

20170821 (1 of 1)-11.jpg20170822 (1 of 1)-29.jpg

Troche sie zakochali:

20170822 (1 of 1)-1120170822 (1 of 1)-12

Inni z woda obcowali na odleglosc:

20170822 (1 of 1)-30untitled-39untitled-20

Wieczorami lapalam swiatlo:

20170822 (1 of 1)-1420170822 (1 of 1)-16Cudowni wlasciciele – Daria i Radek – zadbali o klimat w kazdym zakatku:

20170822 (1 of 1)-4

Blondas zamiast smartfona nosil takie rzeczy:

untitled-8

Juz planujemy kiedy by tam znowu…

20170822 (1 of 1)-7

Bez kategorii

Prawie ze

IMG_2121

Juz za chwileczke zaczynam dlugo wyczekiwany urlop, urlopus, urlopik… Jako ze w zeszlym roku wakacyjny wyjazd zamienilismy na zrywanie tynkow, tak naprawde w podrozy nie bylam juz dwa lata (nie liczac dlugoweekendowych wypadow).

Czas najwyzszy wiec.

Takze: drogie Trojmiasto, Mazury i Pomorze Zachodnie – juz zaraz u Was bede, czujecie? Z calym dobytkiem, Blondasem, Chepislawem i Chlopem, jedziemy zwiedzac.

 

 

 

 

 

 

Bez kategorii

VZW

IMG_2072Tak sie rozpedzilysmy z Jakubowska, ze zakladamy organizacje non profit, teraz to sie dopiero bedzie dzialo.

Mialam nadzieje napisac dzisiaj „zalozylysmy”, ale wczoraj nastapilo jakies frikin zaprzysiezenie wszelkich sil przeciw nam, blokowaly sie komputery, nie skanowaly skanery, nie drukowaly drukary, tak wiec nasze spotaknie nie zakonczylo sie niestety pelnym sukcesem i zdjeciem prezesowej i wiceprezesowej z podpisanym aktem.

Co sie odwlecze, to nie uciecze, dzis kolejna proba.

UPDATE

Jest, mamy, udalo sie!

Bedziemy pisac bajki razem z dziecmi w szkolach, prowadzic bajko / foto warsztaty i w ogole…  Juz sie nie moge doczekac :)

Poki co – zostawiam Was ze Slimakiem, ktory marzy o lataniu…

 

 

 

 

Bez kategorii

Yellow!

FullSizeRenderMowilam juz, ze wychodze ze skorupy, prawda? Dowodem na to sa – po dlugim okresie wszechobecnej bieli, szarosci i niebieskich – pomalowane na zolto paznokcie.
Sa pewnego rodzaju manifestem, krzycza: “mam w dupie, ze palce me nie sa smuklymi palcami pianistki”, bo do niedawna dawalam (sama sobie, o zgrozo) wmowic, ze takie kolory zarezerwowane sa wylacznie dla idealnych (?) dloni.
Wiem z czego to wynika, jak to sie wszystko stalo, kto sie przyczynil i w jakim stopniu. Wiem, ale nie bede tego rozdrapywac na blogu.

Kaprysne mam tu lato, nie powiem.  Az nie wiem czy w takie deszcze wypada pic rozowe wino, czy raczej jednak czerwone…

 

Bez kategorii

Jak jest

IMG_2055

Najmlodsza ma niesamowite „oko” fotograficzne. Jak widac powyzej.
W ogole, jestem z niej dumna. Wyrosla na piekna i madra kobiete.
Ale nie o tym mialo byc (chociaz troche tez).

Kiedys, jakies 16 lat temu, w dobrym tonie bylo (wsrod moich polskich znajomych tu) narzekanie na to, co w Belgii jest „nie tak”.
Sama pamietam ze narzekalam, belgoza to, belgoza tamto.
Bo wydawalo mi sie wtedy, ze wyssany z mlekiem matki moj (Polski) styl zycia, to ten jedyny wlasciwy.
Bulwersowalo mnie wtedy wszystko, co bylo inne, a wiec ZUE, natomiast nie wystarczajaco inne, by mozna bylo to podciagnac pod egzotyke (ktora tez jest „dziwna”, bo przeciez POWINNO sie jesc nozem i widelcem, a nie palcami, prawda?)

Niestety wychowalam sie w spoleczenstwie „CO LUDZIE POWIEDZA.
Taka gruba a w szortach.
Jezu, jak ona wyglada, Boszzzz, tragedia…
No wez, ja pierdole, ale pasztet.
Moglaby sie OGARNAC.
Takie ma brzydkie dzieci…

Powiem Wam dzis szczerze, ze nie wyobrazam juz sobie zycia w Polsce.
Przykro mi, taka jest prawda.
I nie tylko ze wzgledu na to, co dzieje sie ostatnio (a od czego podwojnie ciarki mnie przechodza), ale przede wszystkim dlatego ze tu moge sobie zyc tak jak ja chce.

Moge chodzic latem w kozakach do letniej sukienki i nikt mi slowa nie powie, bo to moj wybor. I moje zapocone stopy.
Wierzcie mi, ze w towarzystwie, w ktorym sie obracam, nie obrabia sie na okraglo tylkow i wymaga od nikogo bycia Miss(ter) Universum.
Mozna miec krzywe nogi, maly biust, brak talii, i NIKT slowem na ten temat nie wspomni. Wyglad jest sprawa drugorzedna, na spotkaniach ze znajomymi pijemy wino, gramy w karty, gadamy, nie politykujemy, plujac jadem.

Tu mozna sie wytatuowac, mozna przyjac gosci w dresach (doprawdy!) i nie umyc okien przed swietami. Mozna nie obchodzic swiat, nie chrzcic dzieci, bez ryzyka ukamieniowania. Mozna rowniez chrzcic dzieci, obchodzic koniec Ramadanu, cokolwiek.

Mozna zyc jak sie chce.
To chcialam dzis napisac.