Bez kategorii

Szron

Podobno dzis w nocy ma spasc snieg. Radio nadaje od rana, panika, mobilizacja sil, ostrzezenia, a i tak – zaloze sie – ze snieg ow „zaskoczy drogowcow” i na drogach bedzie lodowisko.

Dzis, po trzech dniach siedzenia w domu, wybralam sie na spacer, przewietrzyc psa.

Jezu jak bylo pieknie, moglabym tam zostac, w tym lesie.

 

 

Bez kategorii

Do lata

 

michalina-b

W ramach zmian noworocznych zafundowalam sobie grzywke. Wlasnymi rekoma, dosc ryzykownie, przyznam, bo na godzine przed sylwestrowa impreza.

Grzywka – mala rzecz, a cieszy. Czuje sie z nia figlarnie. Zmotywowala mnie do codziennego malowania oka.

W 2017 roku wracam do swojego naturalnego koloru wlosow, chociaz przez wieksza czesc doroslego zycia bylam blondynka.

Przez wiekszosc swojego doroslego zycia, chcialam byc kims innym, niz jestem – byc chudsza, nizsza (!),   byc typem latynoskim albo skandynawskim.

Teraz nareszcie dojrzalam do tego, by byc soba w calej krasie :)

Serdecznie polecam, bo to porownywanie sie do innych jest bardzo meczace na dluzsza mete.

Poki co mam noworoczna grype, siedze w domu i czekam na lato.

Albo niechby chociaz spadlo troche sniegu, do zdjec.

Bez kategorii

Gniazdo

To byl dla mnie taki dobry rok.

Mimo wielu niedobrych wydarzen, mimo tego ze nie podoba mi sie kierunek, w ktorym zmierza nasze spoleczenstwo (uogolniam, wiem). Mimo tego ze wsrod moich bliskich ktos zmaga sie z powazna choroba, a kogos innego zabraklo przy Wigilijnym stole…

Udalo mi sie nareszcie doprowadzic do konca dwie wielkie sprawy. Pozegnac z jednym domem i powitac z drugim, nareszcie wlasnym. Przy okazji odwiedzilam moje kochane Swinoujscie, chociaz zupelnie nie liczylam na to w tym roku.

Jest mi dobrze, jak juz dawno nie. Dobrze i spokojnie.

I tego Wam wszystkim zycze w 2017.

Spokoju, milosci i zdrowia.

Bez kategorii

Fear Of Everything

7

 

Cześć Blogosławie,
Dawno do Ciebie nie pisałam, wybacz, tyle się dzieje…
Nareszcie mam Dom. Prawdziwy, z piwnicą, skrzypiącymi drzwiami, ogrodem i nieotynkowanym salonem. (i tak jest najpiękniejszy, bo nasz.)
Po latach tułaczki w wynajmowanych kwaterach wreszcie mogę wbijać gwoździe tam gdzie chcę, malować, hałasować i nieprzejmowac się sąsiadami z dołu.
Mięknę widząc Lubego przechadzającego się po ogrodzie z kubkiem kawy.
W czasie wolnym przerabiam tony jabłek oraz walczę z pobudowlanym i wszechobecnym kurzem. Continue reading „Fear Of Everything”