Bez kategorii

Fear Of Everything

7

 

Cześć Blogosławie,
Dawno do Ciebie nie pisałam, wybacz, tyle się dzieje…
Nareszcie mam Dom. Prawdziwy, z piwnicą, skrzypiącymi drzwiami, ogrodem i nieotynkowanym salonem. (i tak jest najpiękniejszy, bo nasz.)
Po latach tułaczki w wynajmowanych kwaterach wreszcie mogę wbijać gwoździe tam gdzie chcę, malować, hałasować i nieprzejmowac się sąsiadami z dołu.
Mięknę widząc Lubego przechadzającego się po ogrodzie z kubkiem kawy.
W czasie wolnym przerabiam tony jabłek oraz walczę z pobudowlanym i wszechobecnym kurzem.
Jest tak pięknie, że aż strach o tym pisać, z obawy żeby nie pieprznęło. No właśnie – STRACH.
Ostatni pobyt w Polsce, codzienne wiadomości w radio i tv oraz różne osobiste przeżycia dały mi solidnie do myślenia i jednocześnie wyklarowały jedną bardzo ważną kwestię.
Wystarczająco długo poddawałam się najrozmaitszym lękom i pozwalałam aby mną rządziły, albo chociażby ograniczały w najróżniejszy sposób.
Nie chcę się na zapas bać.
Terrorystów, śmierci, włamywaczy, raka, pedofili, tego co pomyślą inni, tego co może wydarzyć się jutro, albo za rok.
Nie oznacza to bynajmniej chęci odcięcia się od rzeczywistości, lub jej ignorowania, ale o inne spojrzenie na świat.
Strach ogranicza, podcina skrzydła, zniewala i nie pozwala się cieszyć tym, co tu i teraz.
Jest groźną bronią i narzędziem, które umiejętnie wykorzystane pozwala na manipulowanie (ośmielę się napisać) każdym z nas.

Najbardziej na świecie nie chce bać się ludzi.
Zamykać za sobą drzwi na siedem spustów, drżeć za każdym razem, gdy Oliwek nie odbiera telefonu i podejrzliwie przyglądać się każdemu brodatemu facetowi z plecakiem.

Paranoja.

Reklamy

2 thoughts on “Fear Of Everything

  1. Rozumiem cię! Gdzieś przeczytałam słowa kobiety, która mówiła, że kiedy usłyszała o tym co się dzieje w Europie to złapał ją okropny, paraliżujący strach. Jednak zdała sobie sprawę, że póki ma swój kubeczek w którym może sobie wypić herbatę to nie ma zamiaru się bać. Jakoś mnie to przekonuję. Chociaż jednocześnie boję się, że przez to rzucam losowi wyzwanie ;) Heh. Nie jesteś sama z tym strachem. Ale nie warto się jeszcze dodatkowo samemu nastraszać.

    1. No wlasnie. Nie ma co sie „dostraszac” na wlasne zyczenie. Duzo latwiej sie zyje w (naiwnym?) przekonaniu, ze przewazajaca wiekszosc ludzi jednak nie jest dla nas zagrozeniem.
      Nawet jezeli maja brode i plecak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s