Bez kategorii

Gruz i pot

 

Trzy tygodnie przerwy od biura minely nie wiadomo kiedy, prawie w calosci wypelnione stukaniem w sciany, zapasami ze starym linoleum (linoleum wygralo), zabiegami upiekszajacymi z maseczkami z tynku, oraz praca nad bicepsem (przy pomocy workow z gruzem).

Myslalam ze wroce do fabryki fizycznie i psychicznie wykonczona, a tu okazalo sie, ze bardziej meczy mnie stukanie w klawiature. Walenie mlotem w oporne kafle sprawialo mi czysta przyjemnosc, ba –  nawet nieczucie nog i rak po calym dniu, wynagrodzone schlodzonym winem, dalo sie przezyc bez jeczenia.

Chyba powinnam sie przekwalifikowac.

Podoba mi sie poznawanie historii naszego domu, odkrywanie starych tapet (bardzo ladnych z reszta) ukrytych za kaloryferami i odnajdywanie jakichs resztek kafelkow zagrzebanych pod podloga w kuchni.

Wczoraj przez godzine szlifowalam solidny debowy blat, ktory do niedawna stanowil czesc kominka, a z ktorego w przyszlosci powstanie szafka do lazienki.

Tymi recami.

Po powrocie do domu i szybkim prysznicu czasami nawet znalazla sie jeszcze resztka energii, wystarczajaca zeby przespacerowac sie do miasta, podraznic z Blondasem, ktory spacerow nie uwielbia, ale da sie przekupic wizja najlepszych lodow w miescie.

A w tzw miedzyczasie udalo sie nawet wyskoczyc na trzy dni w Ardeny,  gdzie prawie nie ma zasiegu,  jest za to maly, drewniany domek, sniadania na tarasie i budowanie tamy nad rzeka.

Takie dobre zycie.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s