Bez kategorii

Mania

Mania pstrykania.

noella distortedMinus facebookowego detoxu to bardzo ograniczone dzielenie sie zdjeciami, bo  wiekszosc stron, na ktorych sie udzielam to strony FB. No coz. Jak sie powiedzialo A, to trzeba powiedziec i B.

Kojarzycie taki obrazek krazacy jakis czas temu po necie, w zasadzie krotki dialog miedzy dwiema paniami w lodce:

– chcialabym byc szczesliwa…

– to badz.

Bardzo mnie ten obrazek ostatnio motywuje. Chcesz miec fajne zycie? – To miej. Chcesz spedzic fajnie dzien? – To spedz. I nie jecz. Nie oznacza to przeciez ze musisz jechac na pol roku na Hawaje. Miej fajny dzien w swojej rzeczywistosci. Zrob sobie dobrze, nawet jezeli leje deszcz i od dziesieciu godzin wstukujesz cyferki w excel’a. Trudno. Jak skonczysz wstukiwac, to przeciagnij sie jak kot i wypij dobra kawe. I nie jecz.

Lubie sobie wyobrazac najfajniejsza wersje mnie, taka, ktorej zycia moglabym pozazdroscic. Wyobrazam sobie, jak ta najfajniejsza „ja” spedza czas, co jest dla niej wazne.

Ta „fajna” ja chce byc w formie, wiec raz po raz biega, raz po raz cwiczy w domu, mobilizuje sie do picia wody, bo zalezy jej na ladnej cerze. Chce nia byc. Jestem.

Nie na pokaz, tylko dla siebie.

 

 

 

 

Reklamy

7 thoughts on “Mania

  1. o to to, nie jęcz, nie marudź a ZRÓB :)
    zapomniałam, że się odfejsbukowałaś, nowy blogasek jest aliafox.wordpress.com
    zatęskniłam jednak ;)

  2. niby prawda a jednak do pełni szczęścia brakuje mi czasu dla siebie, co z tym zrobić? Wiem, inwestuję w dziecko, wiem, jeszcze chwilę wytrzymać, tymczasem jednak źle się czuję z wiechciem na głowie, bo nie ma czasu na fryzjera, bo w poniedziałek judo, we wtorek karate, w środę judo, w czwartek karate a w piątek piłka nożna. Oraz ślęczenie nad lekcjami codziennie, bo dziecku zapału do nauki brak i trzeba przypilnować.
    krąży też taki obrazek „praca zrobiona, kot nakarmiony, posprzątane, rodzina śpi… reszta dnia należy do mnie!” i głos zza kadru: „jest 2 w nocy, śpij!”
    I ja się z tym utozsamiam bardzo…

    1. rozumiem Goga, tez latam po mlodego na treningi i wysluchuje gorzkich zali na temat nieprzydatnosci jezyka francuskiego, a wolalabym w tym czasie poczytac. Taki matczyny los ;) Natomiast odpuscilam sobie pucowanie chalupy na blysk, prasowanie skarpetek i gotowanie trzydaniowych obiadow, bo tak naprawde jest to dla mnie malo wazne. Wole zdjecia obrabiac.

      1. o, to ja już dawno odpuściłam i to w szerszym zakresie! Przez moment się nawet zastanawiałam, kiedy Końkubęt będzie miał dosyć życia w takim bałaganie, ale jakoś znosi. Bo, nie oszukujmy się, nie dość, że nie sprzątam (bo wolę poczytać albo gdzieś wyskoczyć), to jeszcze głównie ja sama rozrzucam ciuchy po krzesłach i buty w korytarzu.
        chyba mnie kocha jednak :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s