Bez kategorii

O Matko?

Brakuje mi pisania na blogu. W dzien nie mam dostepu, a  wieczorami probuje (to takie slowo kryjace w sobie wyrzuty sumienia za brak konsekwencji) ograniczac siedzenie przy komputerze.

Duzo dzieje sie od momentu gdy zapragnelismy z Lubym potomka. Bardzo chcialabym zeby oznaczalo to wylacznie bujne zycie srodposcielowe, ale nie.

Bo okazalo sie, ze nie jest to taka prosta sprawa i trzeba matce naturze pomoc.

W zyciu nie przyszloby mi do glowy, ze bede czynnie uczestniczyc w procedurze zwanej in vitro, albo jak (boj sie Boga!) to w niektorych kregach mowia – w robieniu dziecka z probowki.

Dlugo sie wahalam czy w ogole o tym pisac, ale – fak dat – moj blog i ja tu rzadze –  napisze, bo mimo negatywnych do tej pory rezultatow i statystycznie marnych szans, jestem pod niesamowitym wrazeniem samego procesu, tutejszej obslugi lekarskiej i wlasnych mozliwosci.

Mam za soba trzy negatywne proby i jeszcze cztery miesiace na zrealizowanie tego marzenia, bo po kolejnych urodzinach ubezpieczalnia przestanie zwracac nam koszty.

Z wlasnej kieszeni takiej sumy nie wyciagne, no i moze w sumie lepiej, bo w ktoryms momencie – jezeli do kwietnia sie nie uda – trzeba bedzie zlozyc bron. Dla naszego wlasnego dobra.

Jestem pelna podziwu dla kobiet, ktore latami staraja sie o dziecko.

Szapo ba, ja po pol roku jecze i motywacje mam srednia.

Mam za soba dwie kuracje wymagajace codziennych zastrzykow w brzuch, bezbolesnych acz upierdliwych, musze sie pochwalic ze nawet dwa razy sama sobie strzyknelam, chociaz wydawalo mi sie, ze w zyciu sie na to nie zdobede.

Zaprawde powiadam Wam, nie zarzekajcie sie ze “nigdy”, bo czlowiek jest duzo mocniejszy, niz mu sie wydaje.

Mam sporo szczescia, bo mieszkam dziesiec minut od najlepszego szpitala w kraju, w ktorym takich kobiet jak ja przyjmuje sie  srednio 3200 na rok.

Po paru wizytach czlowiek pozbywa sie poczatkowego skrepowania, bo – nie oszukujmy sie – wszyscy siedzacy w poczekalni przychodza po to samo.

Mam wrazenie ze dla niektorych panow jest to wyjatkowo stresujaca sytuacja, niektorzy wygladaja na znudzonych albo calkowicie obojetnych.

Kobiety sa najrozniejsze – od bardzo mlodych, do tych w moim wieku, wszelkich narodowosci i wyznan.

Po jakims czasie czlowiek wpada w matriks szpital – pobranie krwi – telefon – echo – kolejna wizyta i tak srednio co trzy dni, z przerwami na stres w oczekiwaniu na wyniki testu.

Naszpikowana hormonami jak nie przymierzajac supermarketowy kurczak, staram sie trzymac emocje na wodzy, chociaz raz malo brakowalo…

Takze wiecie, zaciskamy kciuki, zapalamy swieczki i slemy dobre wajby, ok?

20151213

Reklamy

21 thoughts on “O Matko?

  1. Śle wajby zatem. Mocno. I widząc te tłumy oczekujących przychodzi tyle mysli do głowy-dlaczego inni zachodza od deski sedesowej, dlaczego te co nie chca zachodza, skoro tyle kobiet nie zachodzi dlaczego wciaz istniejemy i jest przeludnienie, pytania dotyczace podejscia do tematu w PL milosciwie przemilczam…

  2. Kochana,ja te procedury przechodziłam w naszym kraju za własne $-niestety nie.O dacie-10 lat temu.Nie i nie.Masz jasnowłosego-ciesz się,oby z nowym dawcą wypaliło-trzymam.!!!

  3. jak powiadal Mark Twain, są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki. Wszystko zalezy od wielkosci proby ;-)
    Courage !

  4. Nie mogę za bardzo zebrać myśli bo po całości zaskoczyłaś mnie tym wpisem. Nie powiem, wróciły wszystkie emocje i wspomnienia sprzed 7-8 lat. I te zastrzyki co je sobie robiłam, i wczytywanie się w wyniki hormonów i topniejąca kasa na koncie.
    Mogę powiedzieć tylko jedno, bo znam sprawę od podszewki, trzymam za Was kciuki. Do białości.

  5. Orany. Kciuki, wajby i dobre myśli, oby Wszechświat się sprezyl i obyś Ty śmiała się w twarz tym statystykom. Uściski!

  6. trzymam. I zazdroszczę (paradoksalnie). Chciałabym choć moc spróbować, nawet bez wspomagania. Dać szansę mojej Eli, co ją sobie wymarzyłam za młodu.
    Tymczasem zastanawiam się czy w moim wieku jest sens się jeszcze zabezpieczać jakkolwiek, no bo statystyki

      1. chce się bardzo, tylko dość jednostronnie. A chyba dwie osoby powinny chcieć…

  7. z jednej strony zazdroszczę,bo ja ani z kim ani za co a z drugiej masz super Syna czyli tez coś najcenniejszego.A ja to starsza od Ciebie wiec lipton. I zmian przez ostatnie półtora roku od groma. eh trzymam kciuki bardzo mocno

  8. long time no seeeee :)
    znam temat z bardzo bliska – najlepsza przyjaciolka walczy o drugie dziecko odkad obwiescilam ze jestem w ciazy z gustawem (teraz ma 3.5 roku). najpierw naturalnie, potem kilka inseminacji, potem in vitro. trzy proby nieudane, kolejna stymulacja po nowym roku. zal mi ich bardzo bo to wszystko kosztuje strasznie duzo zdrowia (organizm wariuje od hormonow, robia jej sie torbiele i jakies inne cuda wianki), energii, nerwow i plonnych nadziei.
    pierwsze dziecko ksiazkowo – urodzone naturalnie, bez komplikacji, w ciazy piekna i zdrowia, karmina piersia chyba z 2 lata. w zyciu nie sadzilam, ze bedzie miala taki problem przy kolejnym :(

    wspolczuje i bardzo mocno trzymam kciuki :*

  9. Dawno się nie pojawiałam, jakoś odpuściłam blogowanie.
    Ale rano pakując się na święta (wiem, że dalej jest rano), pomyślałam nagle o Tobie i że chciałabym złożyć Ci życzenia.
    A tu taki njus.
    Super.
    Zatem życzę Ci spełnienia tego cudownego prokreacyjnego marzenia. I w ogóle życzę Ci spełnienia wszystkich marzeń oraz paru miłych niespodzianek na dodatek.
    Buziak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s