Bez kategorii

I had a dream…

Ten z gatunku horrorowatych. Snila mi sie sesja (zaplanowana w rzeczywistosci  na nastepny dzien),  w wersji najgorszej z mozliwych:  odpadl mi wyswietlacz, aparat nie lapal ostrosci i nie bylam w stanie zrobic ani jednego zdjecia, a strzelalam po piec na sekunde.

Czesto miewam takie sny, pewnie podswiadomie denerwuje sie, ze cos moze pojsc nie tak, a mozg tworzy z tego ladna nocna opowiastke.

Ale – co zabawne – w tym snie padlo rowniez jedno zdanie, wypowiedziane przez wyimaginowana zone wyimaginowanego fotografa, ktore uswiadomilo mi bardzo wazna rzecz.

Zdanie brzmialo “No, juz teraz wiesz jakie chcesz zrobic zdjecia, wiec mozesz wrocic tu pozniej z aparatem”.

Podczas gdy ja miotalam sie w panice, tamten pan na spokojnie obejrzal sobie budynek i przemyslal ujecia.

No wiec na wczorajszych warsztatach, ktore mialam przyjemnosc fotografowac, przez wiekszosc dnia udalo mi sie byc zen i powstrzymywac sie przed strzelaniem z aparatu, jak z kalasznikowa, do momentu, gdy pojawil sie miejscowy VIP. Ja pierdykam, wielka to sztuka umiec przebic sie przez tlum gapiow i znalezc sie na czas w odpowiednim miejscu, zeby zlapac uscisk dloni i wznoszenie toastu.

Nie widze sie w roli fotografki reportazowej, chociaz nie zarzekam sie, ze nigdy nie, bo los lubi platac figle.

Tyle tytulem wstepu.

Tak naprawde chcialam napisac o tym, ze nielatwo jest odwrocic kota ogonem i (po bardzo dlugim czasie intensywnego stresu) znowu moc podchodzic do zycia lekko i swobodnie.

Organizm przyzwyczaja sie do bycia w napieciu i zamartwiania sie na zapas.

Lapie sie na tym prawie codziennie, natomiast pocieszajace jest, ze moje wesole JA zaczyna kontratakowac.

Na przyklad:  fakt, ze bardzo pozno poszlam spac (na wlasne zyczenie) i nastepnego poranka czulam sie jak zombi, potrafil  zepsuc mi humor na reszte dnia i wywolywal poczucie winy, zal za grzechy i obietnice poprawy. Powodowal rowniez ze chodzilam spieta i zestresowana nie z podwodu samego zmeczenia, ale z powodu ciaglego myslenia o tym ze jestem padnieta (brzmi jak ze snu wariata, co?)

Niesamowite jak czlowiek moze sie zapetlic.

I niesamowite jak ciezko wyrwac sie z tego zamknietego kregu.

Reklamy

2 thoughts on “

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s