Bez kategorii

O niebiosa

20140717 2 (1 of 1)

Wracajac wczoraj do domu myslalam sobie ze zaluje ze nie jestem wierzaca, w klasycznym tego slowa znaczeniu (o ile takie istnieje).

Zaluje ze  nie mam do kogo (w niebiosach)  zwrocic sie z prosba o wsparcie mnie w kilku sprawach, na ktore mam (jednak) niewielki wplyw, a na ktorych pomyslnym rozwiazaniu bardzo mi zalezy.

Nie mam rowniez kogo  poprosic o pokierowanie moim losem, w kierunku zgodnym z niesmialymi marzeniami.

Nie przemawia przez mnie ironia, naprawde zazdroszcze tym, ktorzy w chwilach gdy brakuje im pomyslu lub sil, potrafia poprosic Boga o pomoc i zdac sie na Jego dobra wole (i ktorych wiara nie opuszcza rowniez wtedy, gdy wszystko pomyslnie im sie uklada…).

Mi pozostaje przymkniecie powiek, wyrownanie oddechu i wewnetrzny dialog z sama soba.

Chociaz przyznam sie, ze zdarza mi sie powtarzac jak mantre „Ojcze nasz”, bo uwazam ze to przepiekna modlitwa-poezja, ktora mozna medytowac w chwilach paniki.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s