Bez kategorii

  Oli od dawna chciał mieć psa. To ma. (Teraz jęczy, że chce mieszkać      w domu z ogrodem – ciekawe czy się doczeka.) Pieszrobił nam          wszystkim dobrze, bo w całym swoim życiu tyle się nie nachodziłam po lasach, co przez ostatni rok. Z posiadaniem wodolubnego czworonoga wiążą się również pewne niedogodności, albowiem pies za „wodęuważa równieżkażdą napotkaną kałużę, również z gęstego błota. Więc po spacerze trzeba go wsadzać do wanny i szorować. Uwielbia to, bo w wannie jest WODA. I tak to – zamknięty krąg.

Nie wiem kiedy pies że zwierzyny Lubego przeistoczył się w członka mojej rodziny. Ma swój fotel i zestaw zabawek, porannerytuały i spolszczoną wersję swojego imienia – Czepislaw.
Wszędzie zostawia tony kłaków, do których również już się przyzwyczaiłam i nie latam obsesyjnie po domu z miotełka.

Wszystko jakoś fajowo się toczy, strach pisać, żeby nie zapeszyć. Blondyn, Luby, Chep i ja uwielbiamy kisić się we własnym sosie.

A żeby było jeszcze zabawniej, ostatnio – ze względu na Oliwkowe występy – regularnie spotykamy się na piwku całągromadą, razem z tatą blondasa.

(Zdecydowanie powinniśmy założyć firmę „dobryrozwod.com”)

Reklamy

One thought on “

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s