Bez kategorii

* * *

Trzeci rok w schronisku. Znowu jest niby tak samo, ale zupelnie inaczej niz rok temu. Paru stalych bywalcow ale i sporo nowych twarzy, mlodych chlopakow, ktorzy wchodza w pelnoletnosc siorbiac zupe przy zatloczonym stole. Nie przezywam juz tak bardzo kazdej przespanej tam nocy, mam troche wiekszy dystans, a jednoczesnie niektorzy stali mi sie w pewien sposob bardzo bliscy. Smaza specjalnie dla mnie zapiekanki, nabijaja sie ze zdjec, doprowadzaja mnie do szalu trzaskaniem drzwiami od toalety o dugiej w nocy.
Dyskutuja o przewadze ksiazek papierowych nad audiobookami, narzekaja na bol w plecach.
Weterani maja juz swoje nawyki, swoje miejsca przy stole i ulubione lozka.
Nowi – mlodzi – nadrabiaja mina, pohukuja, lypia okiem spod przydlugiej grzywki.
Zarzekaja sie ze oni w zyciu by nic za darmo. A przy trzecim spotkaniu okazuje sie ze maja niebieskie oczy, mowia w innym jezyku i przebieraja sie za myszke miki.
W schronisku mamy choinke z podeschnietego eukaliptusa i mocna kawe z ekspresu.
Toalete, ktora wiecznie sie zapycha, zupe, ktorej skladniki nie zawsze udaje sie odgadnac, paru zmeczonych chlopa, ciezka przeszlosc i nie zawsze najlepszy humor.

Miala byc jakas puenta, ale nie bedzie.
Ciesze sie ze znowu bede tam gotowac (i nocowac) w pierwszy dzien swiat.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s