Bez kategorii

* * *

Z wielkim smutkiem pozegnalam sie ze swinoujska plaza, sernikiem z goracymi malinami, pieczonym dorszem, zachodami slonca i cala reszta.
Bylo rewelacyjnie. Kocham moja rodzine (bande wariatow, swoja droga). Kocham za to, ze nie opuszcza ich poczucie humoru nawet wtedy, kiedy nie ma sie z czego smiac.
Najzabawniejszym momentem sezonu byl zdecydowanie ten, gdy sasiad z domku wynajmowanego w tej samej agroturystyce wyszedl kolo polnocy na papierosa i ujrzal dziesiec osob okutanych koldrami i kocami (jak mumie) lezacych w milczeniu na podworkowych stolach i lawach.
Duzo bym dala za to, zeby uslyszec co sobie w tamtej chwili pomyslal (a nie powiedzial nic).
Moze ze jestesmy jakas sekta, albo po prostu po*ebani.
A my czekalismy na deszcz spadajacych gwiazd. Mama narzekala ze na lezaco ciezko pije sie wino z kieliszka, wiec jeden z zieciow zaoferowal sie, ze poszuka lejka. Luby tak czekal, ze az od tego czekania zasnal. Najmlodsza kazala calej rodzinie grac w „Wilkolaka”, bylo ciezko, bo trzeba bylo milczec, a z tym u nas jest pewnien problem. Do tego gra prowadzona byla w dwoch jezykach, bo zaciagnelismy na wioske dwoch obcokrajowcow.
Jeden zwichnal stope, drugi zgubil telefon.
Znowu przechodzilam cale wakacje w jednych szortach i w klapkach. Do tego zostalam obgryziona do kosci przez jakies nadmorskie latajace mendy, narobilam tysiac zdjec, wstalam o piatej rano, zeby poplynac lodka na wschod slonca, pilam mocne trunki z rodzinnym ksiedzem – mysliwym, gralam w kosci i jadlam, jadlam, jadlam…

Reklamy

4 thoughts on “* * *

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s