Bez kategorii

* * *

Dzisiejszy (pol)dzien roboczy uwazam za wyjatkowo mily. Zlecial jak z bicza strzelil – wypilam kawke, zaliczylam spotkanie pol-zawodowe a pol-o dupie Maryni, schrupalam pare wafelkow ryzowych a za chwile zbiore zabawki i polece szukac butow, albowiem w sobote ide na weselicho.
Jako ze liczba sukienek eleganckich-weselnych w mojej szafie wynosi zero, wypozyczylam jedna figlarna od kolezanki, a teraz mam dylemat, bo nie pasuje ani do trampek, ani do plaskatych melissek z czerwonym serduszkiem.
Optymistycznie podchodze od sprawy i wierze ze zalapie sie na ostatni dzien przecen a sklepowe polki beda uginaly sie od tego, co sobie wymyslilam, bo jade nastawiona na konkrenty model (wiadomo czym to smierdzi – nie bedzie).
Wczoraj przed snem zaczelam zastanawiac sie, czemuz to, o czemuz, przeistoczylam sie ostatnimi czasy w zrzedzaca kure i poszukiwanie odpowiedzi zajelo mi (kuerwa) nieprzespanych pare godzin.
O drugiej na ranem postanowilam (z nudow) nagrac chrapanie Lubego (ktory twierdzi ze nie chrapie), przytknelam mu telefon blisko twarzy, niestety nie przewidzialam tego, ze wlaczenie mikrofonu obudzi chlopa, ktory zarzucil mi postradanie zmyslow i zapytal why the hell przytykam mu telefon do oka.

No i poryczalam sie ze smiechu w pracy.
To byla naprawde zabawna scenka, wierzcie mi.
Ide po obuw.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s