Bez kategorii

* * *

Ci z wieloletnim stazem maja tluste wlosy, przerzedzone, dlugie, albo niestarannie obciete przez ktoregos z kolegow.
Maja dlonie zmeczone, nerwowe, duze, ze zgrubialym naskorkiem, niestrudzone w przypalaniu papierosow i mieszaniu kawy w brzydkich, bialych filizankach. Nie wiadomo po co, przed wrzuceniem kostki cukru do kubka, rozlupuja ja na pol.
Nosza spodnie przykrotkie, buty bez skarpetek, warstwy koszulek, swetrow i kurtek, nierzadko caly swoj dobytek oplatany wokol watlego ciala.
Wyciagaja z kieszeni jakies dokumenty, czasami krzyzowki, numery telefonow zapisane na skrawku papieru, konsultuja sie miedzy soba, probujac odszyfrowac zamazany tekst. Dziela sie tytoniem i bibulkami – artykuly pierwszej potrzeby wydaja sie byc wlasnoscia calej grupy, natomiast przyniesiona ze soba butelka coli, juz nie.
Rzadko kiedy wracaja w swoich opowiesciach do czasow sprzed ulicy, albo jezeli juz, to opowiadaja o jakichs pojedynczych epizodach z dawnego zycia, blyszcza im wtedy oczy i unosza sie delikatnie kaciki ust, a jezeli trafi sie na wyjatkowo dobry dzien, raz po raz rozesmieja sie na glos, ukazujac przy tym dziasla ozdobione nierzadko resztkami uzebienia.
Wysoki Jim, ktorego uniesiony glos slychac bylo z piatego pietra budynku, w ktorym mieszkam, jest najbardziej malownicza osobowoscia tego sezonu. Jest rowniez jednym z bohaterow zimy 2014, po tym jak przegonil kolege usilujacego dostac sie do pokoju, w ktorym spala wolontariuszka. Wlasciciel cieplego barytonu i grubej, pomaranczowej kurtki, znawca horoskopow i znakow zodiaku, staly bywalec miejscowego parku, wyrozniajacy sie sposrod reszty ze wzgledu na swoj imponujacy wzrost.

Czasami skarza sie, ze sa dla innych ludzi niewidzialni, jak duchy. Ktoregos niedzielnego przedpoludnia spotkalam sie z kilkoma w parku (bylismy umowieni na robienie zdjec), z czegos tam sie smialismy, gdy minela nas nas duza grupa turystow.
Jeden z bezdomnych zawolal do przechodzacych „dzien dobry panu, milego dnia!” Cisza. „Pani tez milego dnia zycze, i panu tez”. Cisza.
Nikt nie odpowiedzial, nikt nie odwrocil glowy.
Po co psuc sobie taki ladny poranek widokiem zmeczonego ducha z parku.

pasc 20140330 (1 of 1)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s